niedziela, 1 lipca 2012

Kot na klamkę czyli debiut z Zofią

Kupiłam wreszcie maszynę do szycia! I to nie byle jaką: produkcja rodzima o imieniu Zofia. Wczoraj zapoznawałyśmy się z Zosią. Powoli sprawdzałam jej możliwości. A gdy już się trochę poznałyśmy przyszła kolej na konkrety. Uszyłam to o czym myślałam już od dawna: kota rasy naklamkowej:


Jak na pierwszy raz z maszyną stwierdzam że nie wyszedł źle. Wisi teraz na drzwiach mojego pokoju i obserwuje wszystko swymi wielkimi, szarymi oczami. Mam w planach jeszcze kota rasy podkarkowej i lalkę Sally. Ale Sally to już wyższa szkoła jazdy i dalsza perspektywa.

2 komentarze: