niedziela, 30 września 2012

Raport roczny

Jak obiecałam tydzień temu, z okazji rocznicy bloga postanowiłam zrobić małe podsumowanie. Blog się rozkręcił, chociaż nic tego nie zapowiadało. Najwięcej wejść zanotowałam w marcu, po wyróżnieniu jakie dostałam od Kasi z bloga „Kasiulkowe prace szydełkowe”. Dlatego też uważam, że zabawy te są może trochę łańcuszkowe, ale za to bardzo pomagają małym blogom.
Za wyróżnienie jeszcze raz Kasi dziękuję.
Największym zainteresowaniem cieszyły się posty (top 10):
Mojego bloga zaczęły również odwiedzać osoby z różnych stron świata. Z racji tego, że bardzo interesuje mnie skąd pochodzą moi czytelnicy, zainstalowałam mapki, które oprócz kraju pokazują mi też miasto.
Wszystkich odwiedzających z kraju i ze świata pozdrawiam i zapraszam ponownie.
Najczęściej zaglądali do mnie Polacy. Poza Polską odwiedzają mnie (od najczęstszych wizyt):
1. Rosja;                                     9. Słowenia; 
2. Stany Zjednoczone;               10. Brazylia;
3. Niemcy;                                11. Kanada; 
4. Wielka Brytania;                    12. Chile; 
5. Ukraina;                                13. Francja;
6. Norwegia;                             14. Turcja;
7. Irlandia;                                 15. Malezja. 
8. Włochy;
Uważam to za ogromny sukces i dziękuję wszystkim którzy się do niego przyczynili.


niedziela, 23 września 2012

Minął rok

O kurczaczek! Dzięki komentarzowi pod moim pierwszym postem, niechcący zauważyłam, że minął rok od mojej pierwszej publikacji...
Prawie przegapiłam...
Trzeba będzie chyba coś wymyślić z okazji pierwszych urodzin. Pomyślę...

sobota, 22 września 2012

Jesień

No i nieubłaganie nadeszła kalendarzowa jesień. Za oknem szaro i ponuro, ale mam nadzieję, że niedługo zrobi się cieplej. Póki co zmiana wyglądu bloga z letniego na jesienny. A czemu nie...

niedziela, 16 września 2012

Nadchodzi jesień

Niestety nadchodzi jesień. Znów trzeba będzie czekać wiele miesięcy na moją ukochaną wiosnę i lato. Znów będzie ciemno, zimno i wilgotno. Znów...
Jesień kojarzy mi się z czarami. Długie wieczory, chłód na dworze, ciemna izba rozświetlona tylko paleniskiem, na którym w wielkim kotle gotuje się jakiś wywar. Przy stole siedzi czarownica i głaszcząc czarnego kota rozkłada karty...
Co prawda mamy dopiero wrzesień i na prawdziwą jesień trzeba będzie jeszcze poczekać (całe szczęście), ale chandra związana z kończącym się latem zmusiła mnie do tego jesiennego posta i odrobiny czarów na blogu.
Kiedyś wymyśliłam sobie, że stworzę własną talię kart tarota. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Karty są szkicowane ołówkiem na tekturze. Mają już kilka lat. Umieszczam zdjęcie całej talii bo pojedynczych kart by trochę za dużo było.



Wzięłam się też za szydełkowanie szalika. Mam już spory kawałek, ale pokarzę dopiero jak skończę. Pewnie mi jeszcze trochę zejdzie, bo z czasem i cierpliwością nadal u mnie krucho, ale w końcu się zbiorę i go skończę. Obiecuję...