czwartek, 21 marca 2013

Palma wielkanocna

W tym roku po raz pierwszy sama zrobiłam palmę wielkanocną z nazbieranych pod koniec lata trawek i kwiatów. Wszystko suszyło się ładnie przez całą zimę w pozycji wiszącej. Plan był taki: suszone roślinki + żywy bukszpan + odrobina kolorowych bibułek + bazie. Bazi niestety nie uświadczyłam. Zima nie pozwoliła im się rozwinąć. Można co prawda zmusić ścięte gałązki wierzbowe do zakwitnięcia, ale nawet nie wiem jak długo trzeba czekać na kotki ani nie chciało mi się brodzić w śniegu po polach w poszukiwaniu wierzby.
Problem był też z bukszpanem. Jest pożółknięty po zimie, a młodych gałązek jeszcze nie wypuścił. Ale na szczęście w miejscu osłoniętym, gdzie styka się z cisem i dodatkowo trochę chronił go dom udało mi się dokopać do zielonych gałązek.
Bibuły jest mało, bo wg mnie najlepsza palma jest jak najbardziej naturalna.
A oto i ona w całości:


I w powiększeniu:





2 komentarze:

  1. Pięknie wyszło i ja też uważam , że naturalne jest najładniejsze. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń