piątek, 20 maja 2016

Majowy torcik

Ho, ho, ho... się porobiło... Od Wielkanocy nie pojawiałam się na bloggerze. Ale już czas się wziąć za siebie. Na przywitanie po prawie 2 miesiącach pochwalę się tortem:


Tort śmietanowy z owocami. Przepisu podawać nie będę bo przecież każdy wie jak zrobić biszkopt i bitą śmietanę. Tak się tylko chciałam pochwalić jego smakowitością.
Tym razem pojawił się problem podczas produkcji, ponieważ okazało się, że nie ma w domu grama żelatyny. Była już ciemna noc więc do sklepu raczej wyskoczyć się nie dało. Na szczęście w domu były galaretki. Dokładnie agrestowa i truskawkowa. Zieleń agrestowej rozmyła się w śmietanie prawie całkowicie. Truskawkowa zabarwiła tort na lekko różowy. Bita śmietana była bardziej jak owocowe ptasie mleczko niż jak śmietana, ale efekt był na prawdę dobry. Tak właśnie z przypadku można czasem osiągnąć coś bardzo dobrego.

Tort podany na tacy
jest cacy
 whisky wlana do wnętrza
jest prędsza.
(Stanisław Barańczak, Fioletowa krowa. 333 najsławniejsze okazy angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej od Williama Shakespeare’a do Johna Lennona. Antologia)